XD. DRAMMA PER MUSICA

Malcolm XD „XD. DRAMMA PER MUSICA”
reżyseria, choreografia: Aleksandra Matlingiewicz
adaptacja, muzyka, reżyseria: Jacek Sotomski
Teatr Współczesny w Szczecinie 

Jejku, nie wiedziałem, że Teksty Źródłowe są pastami. Ach! Całe życie się człowiek uczy (sic!). Definicja pasty mówi, że to „tekst przypominający opowiadanie, kopiowany i rozpowszechniany przez internautów”. Nazwa pochodzi od angielskich copy/paste (kopiuj/wklej). Zatem moje wartościujące felietony również można kopiować i wklejać w dowolne miejsce, proszę się nie krępować. Tak, to ironia! Nie chcę wyjść na dziadersa, ale ja tego nie rozumiem… Czym różni się tekst opublikowany w papierowym dzienniku, tygodniku, miesięczniku, kwartalniku, nieformalnym i nieregularnym zinie, albo książce, od publikacji na jakimś wirtualnym portalu (nieważne w jakim rytmie akutalizowanym)? Po co mnożyć byty i na siłę tworzyć coś sztucznego. Słowo to słowo, literatura to literatura. Dla potrzeb niniejszego tekstu uznaję ten nonszalancki twór i spróbuję uszanować przypisane weń reguły i możliwości.


I jeszcze: Powyższe wątpliwości podsyca fakt, że autor tekstu, ukrywający się pod pseudonimem Malcolm XD, choć nadal anonimowy, stał się prawdziwym pisarzem, bo na podstawie jego past, wydano książkę, a nawet nakręcono film i zrealizowano spektakle teatralne. Czy zatem dalej jest copypastamerem lub kimś kto piszę pasty (ekhm)? Czy to już pełnoprawny pisarz, ba literat nawet? Czy powinien otrzymać zaproszenie do członkostwa w Związku Literatów Polskich lub Stowarzyszeniu Pisarzy Polskich? Koniec ironii.

 


„XD. DRAMMA PER MUSICA” Malcolma XD w Teatrze Współczesnym w Szczecinie to zgodnie z zapowiedzią twórców prekursorska próba „wystawienia internetu”. Faktycznie pierwsza była inscenizacja „Fanatyka…” na podstawie najsłynniejszej pasty „Mój Stary to fanatyk wędkarstwa” rzeczonego autora, z udziałem Piotra Cyrwusa. Realizatorzy szczecińskiej inscenizacji sięgają po inne teksty – „Złotą piwnicę” (fragmenty) oraz „Windę”. Obie traktują o tzw. sprawach lokatorskich – w pierwszej jest mowa o domniemanym złotym skarbie ukrytym w piwnicy zmarłej sąsiadki, w drugim prezentacja modernizacji windy, która dzięki nowej technologii nie będzie mogła zostać zdewastowana przez wyrycie nań obraźliwych napisów. Lokatorskie zebrania przeobrażą się w karczemne, typowo polskie awantury, w których całkowicie puszczą hamulce, a uczestnicy obrzucają się soczystymi wulgaryzmami. Nie odmówię autorowi wnikliwości, humoru i po prostu brawurowego pióra. Tak, to się czyta! To bezkompromisowe spojrzenie na współczesną Polskę. By zrozumieć o jakim temperamencie mowa, wystarczy włączyć transmisję obrad Sejmu, albo posłuchać codziennej mowy przedstawicieli byłego obozu władzy (sic!), pełnej nienawiści obrzydliwego hejtu.


Historie z past Malcolma XD przywodzą na myśl także słynny „Napis” (L'inscription) Géralda Sibleyrasa, który dwie dekady temu podbił europejskie sceny (w TW po tekst sięgnęła Anna Augustynowicz). O lokatorskiej zawiści i nienawiści mówi też Jiří’ Havelka w świetnym, choć niezauważonym w Polsce, czeski film „Właściciele” (Vlastníci). Ten ostatni dostępny jest w wirtualnej wypożyczalni filmów (VOD) Nowych Horyzontów. Polecam lekturę dramatu oraz obejrzenie filmu,a nawet filmów, bo w 2017 roku „Napis” Sibleyrasa doczekał się polskiej ekranizacji – obraz wyreżyserowała Joanna Helena Szymańska, a filmie oglądamy m.in. Annę Cieślak i Eryka Kulma juniora.


Wracając do produkcji Teatru Współczesnego w Szczecinie: reżyserski duet – Aleksandra Matlingiewicz oraz Jacek Sotomski – kreatywnie wykorzystał możliwości jakie daje ów (dyskusyjny) gatunek. Co ważne, obie pasty mają zaledwie po 10 000 znaków i to ze spacjami. Ich pomysł opiera się na zmultiplikowaniu tekstu, wklejaniu skopiowanych fragmentów oraz ich teatralnemu zdeformowaniu. Całość łączy estetyka, ale też technika zaczerpnięte z barokowej dramma per musica, wydobywając przy tym niespodziewane rytmy i melodyjność. Wszak to opera barokowa! Co z tego, że prawie bez muzyki… (za to ze świetnymi dźwiękami jednego z twórców spektaklu – Jacka Sotomskiego).
Reżyserzy „Złotą piwnicę” uczynili klamrą spektaklu, w środek zaś trzykrotnie wkleili „Windę”. Dysputa o domniemanym skarbie po sąsiadce-nieboszczce w ich zamyśle miała przypominać próbę czytaną lub pierwsze „rozśpiewanie” partytury (vide opera barokowa), w której aktorzy skryci za parawanem z egzemplarzami w rękach, odczytują pastę. Niestety to było nieczytelne, siłowanie się na nieudolność czy niepewność w czytaniu wypadły… nieudolnie i niepewnie. Coś tu nie wyszło…


Wyszło za to wybornie potrójne zaprezentowanie pasty „Winda”. Właściwie jej zdeformowanie i zdekonstruowanie. Z każdym powtórzeniem oglądamy wersję uboższą w ruch, rytm, gest, ale przede wszystkim słowa i emocje. To metafora dzisiejszej kondycji obu sfer. To sugestywny obraz rozpadu znanego porządku i roztrzaskania empatii. Język z kolei jest niszczony przez wymagania pędzącego świata, respektującego w imię owej prędkości, każdą niedbałość czy skrót. I nie ważne czy mowa o świecie w rozumieniu szerokim czy osobistym. Dekonstrukcja jest bezlitosna. Przy czym nie ma tu obrazów znanych z dystopijnych sag toczących się na pustyniach lub skolonizowanych planetach. Nasza katastrofa dzieje się tu i teraz. Dokładnie na Scenie Teatru Współczesnego Nowe Sytuacje, ulica Wały Chrobrego 3, wejście od Szczerbcowej. To o nas, to do nas, to dla nas. Tak, serio, tacy jesteśmy!


Prezentacja walorów nowej windy i „praktyczny” eksperyment przedstawicielki producenta wind polegający na propozycjach „przykładowego” napisu najpierw wywołuje konsternację, potem poczucie wspólnoty, by przerodzić się w bezlitosną wojnę. Najpierw był „chuj” potem „kurwa”, ale do inwektyw szybko przypisano konkretnych adresatów. Nawet próba zuniwersalizowania szubienicy, albo przywołania tak pięknego i pojemnego określenia jak „Polska” zakończyła się antysemickim skandalem. Awantura obnażyła prawdziwe oblicza i intencje wszystkich uczestników blokowego zebrania.


Pierwsza prezentacja „zapętlonej” gry jest pełna, stuprocentowa. Aktorzy wkraczają na scenę w przerysowanych kostiumach i z takową manierą – w szerokim geście ze sztucznie wyniosłym grymasem oraz wystudiowanym tonem głosu. Absurd kipi niczym gotowane na największym palniku mleko, a szybko tworzący się kożuch sarkazmu i ironii przybiera nienaturalnie monstrualne rozmiary. Drugie i trzecie odegranie to odważna gra teatralną formą i aktorskimi technikami.


Korowód przedziwnych bohaterów przypomina popsute postaci z mrocznych filmów Tima Burtona, albo przejaskrawiony pochód barokowych dworzan.


Elektronicznie zniekształcony wstęp „typa z administracji” stał się niepokojącym hymnem. Z każdym kolejnym „wklejeniem” tracił owo zniekształcenie, co znakomicie obnażało tajemnice muzycznych i technicznych struktur. Na tym zresztą owo „wklejanie” polega, co kapitalnie pokazał niezwykle elastyczny Arkadiusz Buszko, paradujący w stroju karalucha albo robala jakiegoś z czułkami (nic sobie z tego nie robiąc…).

Świetnie odnalazły się w swoich rolach brawurowo egzaltowane Joanna Matuszak oraz Julia Gadzina (gościnnie). Druga z Pań zaintrygowała niezwykłymi przeobrażaniem skali głosu i konsekwencją niezywjłej maniery ruchów i gestów.

Grażyna Madej niestrudzenie, w każdej z odsłon powtarzalnej triady, zachwalała możliwości i zalety „pancernej” windy. W pierwszej „rundzie” robiła to entuzjazmem i wdziękiem wytrawnego marketingowca. Późniejsze zabarwienie pozytywnym (reklamowym) przekazem przy osłabionej ekspresji można określić wyzwaniem.

Ciekawy jest Maciej Łączyński (gościnnie). Aktor dominuje na scenie, nie tylko z uwagi na monstrualną suknię z krynolinowymi falbanami i dość wyzywający (!) makijaż. Stworzył wyrazistą i silną postać, znakomicie bawiąc się jej przeobrażeniami. W jednej z kluczowych scen nawet stepuje! Ów pomysł na queerowy kostium i charakteryzację, a tym samym na tolerancyjną wymowę, nie pozostaje bez związku z działalnością Łączyńskiego w Kampanii Przeciw Homofobii. Przydaje to spektaklowi Matlingiewicz i Sotomskiego dodatkowych, bardzo ważnych znaczeń. Szczególnie w obliczu nieustającej obyczajowej awantury.

„XD. DRAMMA PER MUSICA” jako forma niezdecydowana (sic!) posiada też swojego konferansjera, niebezpiecznie zmierzającego w kierunku Pierrota rodem z commedia dell’arte. W tę rolę wcielił się Paweł Niczewski. Po niedawnych i intensywnych doświadczeniach aktora z klownadą w „Zatrudnimy Starego klowna” w Willi Lentza nie mam uwag do prawdziwości i poprawności kreacji. Wątpliwości pojawiają się w celowości powołania tej postaci. Ozdoba zbyt dużo nie wnoszą, szczególnie gdy ich zbyt wiele…


Kostiumy to efekt ciekawego eksperymentu w ramach teatralnego… recyklingu. Mikołaj Dziedzic zaproponował aktorom wybranie ubrań z bogatego magazynu, następnie nieco je „ulepszył”. Efekt? Ach! Proszę zobaczyć fotografie ze spektaklu. Niestety, pozostałe wizualne aspekty (Eternal Engine –Martix Navrot, Jagoda Wójtowicz) nie powtórzyły sukcesu pomysłu Dziedzica. Nie przekonała mnie multimedialna oprawa, z zupełnie niepotrzebnymi projekcjami. Obrotowa kotarka sprawiała aktorom więcej problemów, niż zamierzony efekt lub cel jej montażu. „Teatr cieni” w „Złotej piwnicy” jest widoczny tylko przez część publiczności. Zresztą ułożenie widowni w kształcie litery „L” kłóci się z choreografią, czytelną jedynie dla tych zasiadających na „dłuższym” jej boku.


Opowiadania Malcolma XD a tym samym spektakl Aleksandry Matlingiewicz i Jacka Sotomskiego w Teatrze Współczesnym w Szczecinie to bezkompromisowa satyra na współczesność i współczesnych - bezpruderyjnie prawdziwa, soczyście szczera, a przy tym błyskotliwie absurdalna. I oczywiście, jak można się spodziewać, dla czytelników, internautów czy widzów (filmowych/teatralnych) stanowi zwierciadło, w których wszyscy mogą zobaczyć siebie…

I wszystko było by „ok”, gdyby twórcy pozostali wierni paście, tzn. kopiowali i wklejali, ale nie dopisywali. Owszem, pomysł na podstawienie pod „chuja” innego słowa jest wybornie przebiegły. Ta niepozorna zmiana wywraca wszystko do góry nogami. Wytrąca argumenty w sporze. Tylko na litość bogów wszelakich, dlaczego „ogórek”? Dlaczego w tak infantylny sposób? Ta dekonstrukcja nie była raczej zaplanowana. A zniszczyła misternie zaplanowane… zniszczenie.

 

XD. DRAMMA PER MUSICA
Na podstawie „Pastrami” Malcolma XD

reżyseria, choreografia: Aleksandra Matlingiewicz
adaptacja, muzyka, reżyseria: Jacek Sotomski

konsultacja dramaturgiczna: Piotr Wawer jr
scenografia, wideo, przestrzeń wizualna: Eternal Engine (Martix Navrot, Jagoda Wójtowicz)
kostiumy: Mikołaj Dziedzic
asystentka reżyserów: Joanna Matuszak
inspicjentka: Magdalena Kaźmierska

Obsada: Grażyna Madej, Joanna Matuszak, Arkadiusz Buszko,
Paweł Niczewski, Julia Gadzina (gościnnie), Maciej Łączyński (gościnnie).

Fotografie: Piotr Nykowski  

 


.